kultura codzienna, a raczej jej brak?

Więcej
10 lata 5 miesiąc temu #2249 przez homikus

Z drugiej strony nie mozna tak zupelnie generalizowac (...)

Oczywiście. Dlatego napisałem konkretnie o Wuhanie :) Zresztą, i tu są dzielnice, które lepiej obcokrajowcom omijać z daleka. Jednak jeśli chodzi o Wuhan lokalnie, pozwoliłem sobie, wszak spędziłem tam rok i poznałem kawał miasta, na uogólnienie :)

Towarzysze! Trzeba siać, siać, siać! Propagujcie SinoForum:
Promocja SinoForum

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
10 lata 5 miesiąc temu #2250 przez YLK

Dodatkowy problem, to wieksza u Chinczykow tolerancja na tlum i zgielk, oni wydaja sie po prostu lepiej znosic fizyczna bliskosc obcych ludzi i duzy halas, podczas gdy w nas - nie przyzwyczajonych do tego - budzi to po pewnym czasie agresje i frustracje.


Nie wiem czy to mozna nazwac tylko "wieksza tolerancja" bo to jest bardzo istotny element ich swiadomosci i kultury wlasnie.

W przeciwienstwie do wielu innych kultur Chinczycy bardzo niepewnie czuja sie w miejscach pozbawionych tloku i halasu. Na tak zwanym lonie natury wiekszosc wymieka bardzo szybko.

Przekonanie malzonki do spedzenia nocy poza miastem zajelo mi chwile, teraz juz sie przyzwyczaila ale kilka pierwszych wypadow zbyt pewna siebie nie byla.


Trudno mi okreslic, czy jest to cecha charakterystyczna dla psychofizjologii Chinczykow, czy tez tylko kulturowa. Zawsze mialem wrazenie, ze sklonnosc do trzymania sie w kupie i halasowania byla w mniej czy wiekszym stopniu uwarunkowana rowniez biologia.

Zwroc uwage, ze czesto wlaczaja TV na full i przyjmuja gosci, a rozmowy tocza sie z przekrzykiwaniem halasu z pudla. Halas nie tylko nie przeszkadza, ale jest wrecz potrzebny. Moze to sila przyzwyczajenia, nie mam pojecia.

Zgadzam sie z Toba, ze czynnik kulturowy jest tutaj bardzo wazny.

Moj znajomy, ktory mial okazje przez parenascie lat byc zonaty z Chinka, takze wspominal mi, jak owczesna zona wymiekala, gdy spedzili kilka dni samotnie w domu w gorach. Dokladnie taka sama sytuacja, jak ta, o ktorej piszesz.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
10 lata 5 miesiąc temu #2256 przez Edyta
Jestem w Chinach dość krótko (pierwszy miesiąc) i zdążyłam się przyzwyczaić jedynie do...
szczerze mówiąc jeszcze przed chwilą myślałam o czymś, do czego zdążyłam się przyzwyczaić, ale już zdążyło mi wylecieć z głowy. Za to wiem czego znieść nie mogę: nie mogę wytrzymać kiedy codziennie idąc na przystanek (z którego dojeżdżam do pracy), codziennie przechodzę przez te same światła i za każdym razem, gdzy jetem na środku ulicy (przy moim zielonym świetle dla pieszych) 1 metr od moich kolan zatrzymuje się zdenerwowany "kierowca", trąbiąc ze zdziwieniem dlaczego jeszcze nie zaczęłam biec. Pierwszy tydzień po prostu byłam w szoku, drugi tyzień coraz bardziej mnie to irytowało, od ostatniego tygodnia, za każdym razem specjalnie zwalniam, zatrzymuję się przed trąbiącym samochodem i zaczynam krzyczeć i wymachiwać rękoma wskazując moje zielone i jego czerwone światło....
Tego po prostu nigdy nie zaakceptuje.
Wiem że Chińczycy są rozwrzeszczani, ulice są niebezpieczne, chodniki śmierdzą itd. Jednak pomimo wszytkich wad cieszę się, że miałam szansę tutaj przyjechać, zobaczyć jak naprawdę wygląda życie w Chinach, jakie są stosunki międzyludzkie, jak smakuje prawdziwe chińskie tradycyjne jedzenie i wiele wiele innych rzeczy. Trzeba zachować optymizm :)
To po prostu inna kultura. Akceptując jej zalety, musimy się też nauczyć jak akceptować jej wady.
Pozdrawiam :)

Chcieć to móc! :)
[czyli: doświadczenia z praktyki w Chinach]

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
10 lata 5 miesiąc temu #2261 przez homikus

Tego po prostu nigdy nie zaakceptuje.

O nie, droga Edyto, albo to zaakceptujesz i się przyzwyczaisz, albo sfiksujesz po jakimś czasie, przełoży się to na inne sfery życia w Chinach, znienawidzisz Żółtych Braci i nigdy więcej nie będziesz chciała tam wrócić, lecząc wpierw przez kilka miesięcy "post-traumatic disorder" :)

To po prostu inna kultura. Akceptując jej zalety, musimy się też nauczyć jak akceptować jej wady.

Howgh! I tyczy się to również osobliwej kultury drogowej :)

Towarzysze! Trzeba siać, siać, siać! Propagujcie SinoForum:
Promocja SinoForum

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
10 lata 5 miesiąc temu #2264 przez Niltinco
Ja rozumiem, że szok kulturowy bywa straszny i momentami ma się ochotę specjalnie tym Azjatom robić na złość, ale czy nie można po prostu olać tych ich „wad” i cieszyć się z pobytu? Ja wiem, że mnie jest łatwo mówić bo jeszcze w żadnym państwie azjatyckim nie byłam, ale prawdopodobnie właśnie olewałabym to co mnie wkurza i patrzyłabym na pozytywne strony takiego wyjazdu bo w końcu pobyt np. w Chinach kiedyś się skończy i trzeba będzie wrócić do szarej, polskiej rzeczywistości.

jugyouchuu.blogspot.com/   - lekcje japońskiego oczami lektora

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

  • Wlodek
  • Wylogowany
  • Cesarski urzędnik
  • Cesarski urzędnik
  • China is a civilization pretending to be a state
Więcej
10 lata 5 miesiąc temu #2267 przez Wlodek
zależy jak długo ten pobyt trwa (a mówimy tu o dość długich pobytach). Rzeczywistość w Chinach zaś bywa jeszcze bardziej szara niż ta polska, a na północy zimą lessowo-mroźna, co w moim przypadku często bywa mocno depresyjne.

Quand la Chine s'éveillera - le monde tremblera
Napoleon Bonaparte

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Czas generowania strony: 0.227 s.
Zasilane przez Forum Kunena