chiński Google i GW - musiałam

Więcej
9 lata 8 miesiąc temu - 9 lata 8 miesiąc temu #3125 przez xiaobai
Nie wiem, czy z tym do herbaciarni, no ale nie mam lepszego pomysłu.

Gazeta Wyborcza, w momencie, gdy piszę tego posta, umieściła rzecz w zestawie głównych Wiadomości:
http://deser.pl/deser/1,97052,7300306,Google_i_znajdz_roznice__chinska_wyszukiwarka_VS_anglojezyczna.html

Rozumiem, tak to faktycznie wygląda, a w przypadku wpisania chińskiego odpowiednika szukanego wyrażenia, jeszcze gorzej, bo oczywiście jest na liście.

Niby w artykule nie napisane, tylko zasugerowane, ale czytelnik po przeczytaniu tej notki będzie raczej przekonany, że to po lewej to jedyne Google, jaki jest dostępne w Chinach. Tymczasem korzysta się też z Google'a z domeną .com (bo nie tyle chodzi, jak pisze Gazeta, o wersję językową, ale o adres domeny) i to bardzo często. Goggle.com to szósta najczęściej odwiedzana witryna Chin. Jeśli juz chcemy generalizować na podstawie kilku zrzutów z ekranu, to wynik wyszukiwania tego samego zwrotu w Google.com w Chinach jest taki (zrzut z mojego ekranu):

Pomimo dziur (a może właśnie z nimi, a stanowią nieraz 90% wyśtwietlania) obraz, czy też wymowa tej "pokrojonej" strony jest - jak dla mnie - kompletnie inna niż pokazany w Gazecie "oczywisty" zero-jedynkowy obrazek. W tym Google'u Image mi wyskoczyły wyniki właściwie te same, co na zrzucie pokazanym w GW, tyle, że pozostały białe tam, gdzie jest blokada (np. wszędzie, gdzie rzecz była na Wordpressowym blogu).

Jesli chodzi o wyniki tekstowe, to też trudno generalizować, nie robiąc szczegółowych badań i bedąc tylko w jednym miejsu świata naraz. Ale wydaje mi się, że Google.com w tym konkretnym przypadku wyświetla rzeczy inne i w innym porządku niż poza Chinami (w sumie w każdym kraju zapewne wyświetla inaczej), ale i inaczej niż Google.cn.

Jeśli chodzi o to konkretne wyszukiwanie, jednym z pierwszych wyrzuceń Google.com w Chinach są zdjęcia czołgów i ciał oraz Wikipedia. Wikipediowe hasło choć jest blokowane, to jednak w wynikach wyszukiwania jest jego początek: "The Tiananmen Square protests of 1989, referred to in most of the world as the Tiananmen Square massacre and in the People's Republic of China (PRC) as the ..." i tyle. A może aż tyle.

Mnie to krojenie wyszukiwań, blokowanie doprowadza nieraz do białej gorączki, tak samo jak pan profesor, który z katedry wygłasza sądy typu: "cenzura debaty publicznej jest przede wszystkim środkiem samodoskonalenia się Partii" i podpiera się argumentami w rodzaju: "zresztą większość redaktorów gazet jest zdania, że cenzura jest należną prerogatywą Partii".

Ale dawanie czegoś takiego, ak dała GW, zamiast jakiegoś choć minimalnego nakreślenia sytuacji, jako "wiadomości", zadowalanie się najbardziej czarno-bialym z możliwych schematow, jest kolejną dezinformacją. A potem te wszystkie tłumy, które nie dają nawet dojść do słowa, bo przecież "widziały na własne oczy". Z wlasnego fotela.
Ostatnia9 lata 8 miesiąc temu edycja: od.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
8 lata 6 miesiąc temu #3952 przez ril
Tia.
Ja się zastanawiam, czy to kwestia lenistwa i niedouczenia dziennikarzy Wyborczej (nie żeby inne dzienniki były wyraźnie lepsze) czy linii politycznej. Ktoś z osób mieszkających w Wietnamie próbował w liście prostować wizję prezentowaną przez GW i dostał odpowiedź, że to co pisze nie zgadza się z linią gazety.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Czas generowania strony: 0.152 s.
Zasilane przez Forum Kunena