Tibet Trip

Więcej
11 lata 3 miesiąc temu #516 przez ximinez
Replied by ximinez on topic Tibet Trip
Przeczytałem całość - świetna opowieść :)

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
11 lata 3 miesiąc temu #522 przez Mei
Replied by Mei on topic Tibet Trip
i jak ciekawie napisana :) ukłony dla autora :] szkoda tylko, że mnie tam nie było...

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
11 lata 3 miesiąc temu #526 przez homikus
Replied by homikus on topic Tibet Trip

i jak ciekawie napisana :) ukłony dla autora :] szkoda tylko, że mnie tam nie było...

Wiesz, wszystko przed Tobą, Tybet, jak na razie, wciąż jest tam, gdzie był dotąd :) Tylko, niestety, już nie taki sam, jak kiedyś...

Towarzysze! Trzeba siać, siać, siać! Propagujcie SinoForum:
Promocja SinoForum

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
11 lata 3 miesiąc temu #531 przez Mei
Replied by Mei on topic Tibet Trip
Ehh no właśnie.. nie jest już taki jak kiedyś... ale kto wie ? Może kiedyś odzyska dawną świetność :) :)

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
11 lata 3 miesiąc temu #541 przez szopen
Replied by szopen on topic Tibet Trip
Ad Homikus

Nawet nie bede probowal robic ladnej odpowiedzi w odpowiedzi i napisze ponizej.

W drodze z Golmud do Lhasy zajeci bylismy przetrwaniem wszelakie inne rzeczy byly nieistotne, w dalszych podrozach rozmawialismy z wspolpasazerami ale raczej na praktyczne tematy, przyznac musze, ze nie bylo az takiego zainteresowania nami jak to w pociagach w Chinach bywa (a tam jest to raczej z nudow), ot normalna akceptacja grupy szalencow w podrozy.

Bezdomne dzieci (Tybetanskie) byly brutalnie traktowane przez Tybetanczykow, bite, kopane, kijem przeganiane z restauracji czy stoisk na bazarze.

Turystow (zagranicznych) w miescie bylo jednoczesnie jakies 40-50 osob, chyba 90% mieszkalo w tym samym hotelu, czyli po kilku dniach wszyscy sie znali. Wiekszosc czula sie pewnie. Jak to w takich zakatkach swiata bywa bylo tez kilku zupelnie odjechanych ale to tez rzecz normalna.

Pielgrzymi byli tam tak powszechni, ze nie zwraca sie na nich uwagi, nie zauwazylem zadnego goszczenia czy czegos w tym stylu.

Relacje Hanowie - Tybetanczycy.
Oprocz wyraznej wrogosci (nie nienawisci) wobec Hanow w okolicy glownej swiatyni w centrum Lhasy, swietego miejsca gdzie ferwor religijny byl na bardzo wysokim poziomie w innych miejscach w miescie i ogonie w Tybecie nie widac bylo wiekszych problemow, mniejszych tez nie.
Obecnosc policji czy wojska minimalna, w oczy sie nie rzucajaca, spory posterunek przy wejsci do Potala Palace ale raczej siedza i herbate ze sloikow popijaja. Protestow, ktore spowodowaly zamkniecie wjazdu do Tybetu nie zauwazylismy.

Istotna uwaga co do podejscia Hanow do Tybetanczykow. Od lat media trabia o problemach, eksterminacji itd. w rzeczywistosci to Chinczycy nie zauwazaja tej roznicy miedzy narodowosciami, dla nich wszyscy mieszkancy Chin to Chinczycy, a kazdy zakatek to czesc Chin.

Mlodziez.
Pamietac nalezy, ze to jednak bardzo konserwatywna spolecznosc dopiero stawiajaca pierwsze kroki w wychodzeniu z chcialoby sie napisac sredniowiecza. Brutalna rzeczywistosc walki o przetrwanie w tamtejszych waronkach raczej romansom nie sprzyja.

Na ulicy.
Z mojego punktu widzenia Tybetanczycy na ucisnionych i nieszczesliwych nie wygladali. Wielka roznica w porownaniu do glownej czesci Chin to zdecydowanie wieksza ilosc ludzi na ulicy z usmiechem na twarzy.

Zdjecia gdzies jakies mam. Pamietajac, ze to byly czasy przed aparatami cyfrowymi i wiekszoscia tak powszechnych dzisiaj technologi to i odszukanie i na cyfrowa wersje ich przetworzenie moze zajac moment dluzszy.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
11 lata 3 miesiąc temu #543 przez szopen
Replied by szopen on topic Tibet Trip
Dalej.

Po jakis 2 tygodniach w Lhasie spedzonych do wysokosci sie przyzwyczailismy, zwiedzilismy wiekszosc ciekawych miejsc i czas bylo ruszyc dalej.
Tomek z kolezanka stwierdzili, ze jednak gdzies cieplej sie wybiora i pojechali do Yunan, my dodalismy sobie Niemaca "na wszystko przygotowanego" do ekipy i we 4 wsiedlismy w maly busik i w strone Shigatse ruszylismy.
Tym razem juz bylismy w stanie podziwiac krajobrazy za oknem, zachwycajac sie oczywiscie na full puszczona przez pana od obslugi kierownicy muzyka tybetanska, na co lepszych zakretach i miejscach gdzie woda zmyla droge milo sobie czas urozmaicajac liczac lezace kilkadziesiat metrow w dole wraki pojazdow, ktore zakretu nie wyrobily.

Poznym popoludniem do celu dojechalismy i nocleg znalezlismy w hoteliku na miejscu.
Ja wiele tradycyjnych tybetanskich domow sklep i restauracja (czy inny biznes) na parterze, pokoje mieszkalne na pietrze i dachu. Dach jest miejscem zycia rodzinnego, a w tym przypadku byly tam pokoje goscinne dla turystow, lazienka i dosc ciekawe urzadzenie do gotowania uzywajeace kilku luster i skupiajace energie sloneczna na garnku, w dzien dzialalo rewelacyjnie.

Samo Shigatse duzo od Lhasy mniejsze, ot kilka ulic w w poprzek i wzdluz. Wybor jedzenia jeszcze mniejszy ale przezyc sie dalo. Piwo mieli zyc sie dalo.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Czas generowania strony: 0.226 s.
Zasilane przez Forum Kunena