Zamknięte społeczeństwo

Więcej
11 lata 2 miesiąc temu #922 przez Wujek Fido
Zmuszony przez chorobę zacząłem błykać po kanałach chińskiej telewizji w czasie sobotnio-niedzielnego prime-time’u. Na żadnym z kilkunastu kanałów nie było ani jednego programu nie-chińskiego, za wyjątkiem angielskojęzycznej CCTV9. Nie-chińskiego znaczy takiego, który mówiłby coś Chińczykom, o świecie poza krajem środka, który istnieje i wygląda inaczej. Nawet amerykańskiego filmu nie było. Wniosek taki mało oryginalny mi wyszedł – mamy globalnego gracza z 1,3 bln ludzi, którzy nic nie wiedzą o zewnętrznym świecie i nie bardzo chcą się nawet dowiedzieć. Ktoś powie, że zorientowane to mają być elity kraju, a nie „ciemny lud”. Ale ja nie o tym. Od polskiego konsumenta tasiemcowych seriali, też nie oczekuję, że będzie się orientował w meandrach globalnej polityki i ekonomii, ale wiem, że on/ona zdaje sobie sprawę, że za miedzą istnieją inne społeczeństwa, inne kultury i inne zwyczaje. Może był tylko w Anglii na zmywaku, może poszedł do Czech na piwo w czasie górskiej wycieczki, a może tylko ciotka z Ameryki opowiadała jak tam jest. Może czasem zmieniając kanały poogląda coś o innych krajach. A Chińczyk nie. Nawet jeśli jedzie za granicę to albo zanurza się w miejscową populacje rodaków, albo jedzie na tyle ukształtowany przez szkołę i otoczenie, że ignoruje całą inność. Po co taki Chińczyk ma obchodzić cenzurę internetową, jaśli on wie, że tam nic ciekawego nie ma! Zdarza mi się ostatnio rozmawiać z młodym Chińczykiem, który siedzi parę biurek za mną – studia, niezły angielski, pochodzi ze stolicy prowincji (nie, nie Gansu:). Ten mnie pyta pewnego razu co tam się dzieje z Gruzją, a było to tak ze dwa tygodnie o wybuchu wojny, ale on dopiero coś usłyszał. Rozumiem, że Europa daleko, ale to konflikt w gruncie rzeczy globalny, jeżeli miejscowa inteligencja nie wie i nawet się nie interesuje to jest naprawdę źle.
Wyprowadźcie mnie z błędu, powiedzcie, że bredzę, a w chińskich szkołach uczą dzieci tyle o świecie, że niewiele im brakuje do statusu obywatela świata, albo powiedzcie, że w każdym społeczeństwie „ciemny lud” jest jednakowo ciemny i Chiny nie są wyjątkiem. Tylko nie mówcie mi, że znacie wielu Chińczyków światłych, inteligentnych i zorientowanych w świecie – ja też znam kilku i stanowią oni pomijalnie małą część populacji.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
11 lata 2 miesiąc temu #924 przez Yao laoshi


Wyprowadźcie mnie z błędu, powiedzcie, że bredzę, a w chińskich szkołach uczą dzieci tyle o świecie, że niewiele im brakuje do statusu obywatela świata, albo powiedzcie, że w każdym społeczeństwie „ciemny lud” jest jednakowo ciemny i Chiny nie są wyjątkiem. Tylko nie mówcie mi, że znacie wielu Chińczyków światłych, inteligentnych i zorientowanych w świecie – ja też znam kilku i stanowią oni pomijalnie małą część populacji.


Ja się obawiam, że problem nie polega na ciemnocie "ciemnego ludu", ale na upowszechnianiu się ciemnoty we wszelkich kręgach społeczeństwa - no bo przecież ludzi po tzw. "dobrych studiach" raczej nie zaliczymy do "ciemnego ludu". Nie chodzi tu tylko o społeczeństwo chińskie, to jest trend globalny, może na Zachodzie bardziej nawet widoczny. W czasach kiedy, ton debacie publicznej nadaje "Fakt", a reszta prasy ze wszystkich sił się tabloidyzuje (żeby się publisia nie zmęczyła czytaniem trudnych tekstów), wiedza przeciętnego obywatela takiej np. Polski o otaczającym go świecie jest znikoma.

Telewizja nie spełnia niestety funkcji okna na świat, bo ludzie najbardziej lubią oglądać programy durne, filmy i seriale, a nie filmy dokumentalne czy dyskusje ekspertów (tudzież "ekspertów"). Co z tego, że w polskich stacjach są prawie wyłącznie produkcje amerykańskie? Czy one są w stanie dać widzowi obraz lub wiedzę o świecie? Gdyby świat składał się wyłącznie ze Stanów Zjednoczonych, to być może (chociaż mam poważne wątpliwości, co do tego na ile "prawdziwe" są oglądane przez nas w telewizji USA) - ale się nie składa.

Efekty tak pojętej "otwartości" polskiego społeczeństwa (które ma wszak prawie same amerykańskie programy w tv) bywa żałosny. Znajomi prawnicy wielokrotnie opowiadali mi historie o tym, jak ich klienci byli mocno zaskoczeni brakiem w polskim sądzie ławy przysięgłych i tym, że adwokaci nie drą się jeden przez drugiego "sprzeciw, Wysoki Sądzie". Fakt, że świadek musi stać podczas składania zeznań, a nie siedzi obok sędziego też publisię dziwi, bo publisia oglądała tysiące rozpraw, ale do tej pory tylko w telewizji i w wydaniu amerykańskim... Dostrzegania "subtelnych" różnic między polskim a amerykańskim systemem prawnym od przeciętnego współobywatela nie wymagam, ale kontakt z rzeczywistością na poziomie podstawowym to chyba jednak coś, co wolno postulować...

Trochę to chaotyczne, wiem... Ogólnie uważam, że nie ma się co specjalnie przejmować brakiem zagranicznych programów w chińskiej telewizji (które są przecież - rzadko, to prawda - pokazywane, może akurat nie trafiłeś). To żaden miernik wiedzy danego społeczeństwa o świecie zewnętrznym. Prawdą jest jednak, że Chińczycy są nadal bardzo skoncentrowani na sobie (tak, tak, ten nieszczęsny sinocentryzm) i pobyty zagraniczne raczej niczego tu nie zmieniają. Spróbujmy na to jednak spojrzeć z drugiej strony: Ile przeciętny człowiek Zachodu wie o Chinach? NIC. Co robi przeciętny człowiek Zachodu po przyjeździe do Chin? SZUKA MCDONALD'SA. Itd. itd.

"Tut das Unnütze"

Günter Eich (1907-1972) - niemiecki poeta, z wykształcenia sinolog

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
11 lata 2 miesiąc temu #930 przez szopen
Replied by szopen on topic Zamknięte społeczeństwo
Chinskie spoleczenstwo jest w duzym stopniu zamkniete.
Powiem wiecej nie tylko zamkniete ale i obojetne na to co dzieje sie od Chin daleko.
Zdecydowana wiekszosc Chinczykow nie ma najmniejszego pojecia o swiecie poza granicami Chin.
Zmienia sie to jednak dosc szybko.

Co do samej telewizji w Chinach i nadawanych programow/filmow zagranicznych to szczerze mowiac nie bedzie ich wiele z prostego powodu: brak zapotrzebowania/zainteresowania. pamietajmy, ze telewizja to tez jest biznes i pokazywac bedzie to co klient chce ogladac. Jesli chinski klient nie chce ogladac to moze sobie zmienic kanal i wybrac inny z kilkudziesieciu dostepnych.

I jeszcze uwaga/porownanie.

W polskiej TV wyswietlaja pewien wspolczesny chinski film = wiekszosc widzow nie kojarzy o co chodzi, bardzo duza czesc nie potrafi odroznic aktorow (bo wszscy maja ciemne wlosy i skosne oczy).
W chinskiej TV wyswietlaja wspolczesny polski film i


rezultat dokladnie taki sam wlacznie z problemami w rozroznieniu kto jest kto.

A wplyw filmow na oczekiwana sytuacje w sadzie (a la Ameryka) w Chinach tez jest zauwazalny.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
11 lata 2 miesiąc temu #933 przez Wujek Fido
Wy mi próbujecie udowodnić, że wiedza o świecie przeciętnego polskiego konsumenta „Faktu” i „Szansy na sukces” jest żenująca, a większość Polaków nie odróżnia jednego Chińczyka od drugiego. Amen, tak właśnie jest i nawet nie zamierzam z tym polemizować.
A mnie chodzi o coś bardziej podstawowego – wiedzę, że ten inny świat istnieje i różni się od mojego. Mówię (a może tylko mi się tak wydaje), że zwykły Europejczyk, czy to austriacki bauer, polski „moherowy beret”, czy sycylijski przedsiębiorca budowlany w typie Silvio B. ma świadomość, że za miedzą siedzą inni, którzy się inaczej się modlą, a czasem nawet, o zgrozo, inaczej jedzą. I to mimo, że czasem bardzo im się ci inni nie podobają, a wróg z drugiej strony granicy ma straszne zęby i śmierdzi.
A Chińczycy:

Chinskie spoleczenstwo jest w duzym stopniu zamkniete.
Powiem wiecej nie tylko zamkniete ale i obojetne na to co dzieje sie od Chin daleko.
Zdecydowana wiekszosc Chinczykow nie ma najmniejszego pojecia o swiecie poza granicami Chin.
Zmienia sie to jednak dosc szybko.

Tylko ostatnie zdanie daje nadzieję, ale ja tego nie zauważyłem.
A propos McDonalda: Europejczyk przyjeżdżający do Chin nie zawsze szuka McDonalda, w przeciwieństwie do mieszkającej w dużym mieście przeciętnej chińskiej rodziny z klasy średniej (w niedzielę na przykład). A teraz wyobrażcie sobie Chińczyka przyjeżdżającego do Europy z nadzieję na nowe przeżycia kulinarne – mnie wyobraźnia zawiodła, ale może Wam się uda ;D

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
11 lata 2 miesiąc temu #934 przez Yao laoshi

Wy mi próbujecie udowodnić, że wiedza o świecie przeciętnego polskiego konsumenta „Faktu” i „Szansy na sukces” jest żenująca, a większość Polaków nie odróżnia jednego Chińczyka od drugiego. Amen, tak właśnie jest i nawet nie zamierzam z tym polemizować.
A mnie chodzi o coś bardziej podstawowego – wiedzę, że ten inny świat istnieje i różni się od mojego. Mówię (a może tylko mi się tak wydaje), że zwykły Europejczyk, czy to austriacki bauer, polski „moherowy beret”, czy sycylijski przedsiębiorca budowlany w typie Silvio B. ma świadomość, że za miedzą siedzą inni, którzy się inaczej się modlą, a czasem nawet, o zgrozo, inaczej jedzą. I to mimo, że czasem bardzo im się ci inni nie podobają, a wróg z drugiej strony granicy ma straszne zęby i śmierdzi.
A Chińczycy:

Chinskie spoleczenstwo jest w duzym stopniu zamkniete.
Powiem wiecej nie tylko zamkniete ale i obojetne na to co dzieje sie od Chin daleko.
Zdecydowana wiekszosc Chinczykow nie ma najmniejszego pojecia o swiecie poza granicami Chin.
Zmienia sie to jednak dosc szybko.

Tylko ostatnie zdanie daje nadzieję, ale ja tego nie zauważyłem.
A propos McDonalda: Europejczyk przyjeżdżający do Chin nie zawsze szuka McDonalda, w przeciwieństwie do mieszkającej w dużym mieście przeciętnej chińskiej rodziny z klasy średniej (w niedzielę na przykład). A teraz wyobrażcie sobie Chińczyka przyjeżdżającego do Europy z nadzieję na nowe przeżycia kulinarne – mnie wyobraźnia zawiodła, ale może Wam się uda ;D


Ja nadal uważam, że na poziomie fundamentalnym różnice w poziomie wiedzy o świecie zewnętrznym między przeciętnymi obywatelami Zachodu a takimiż obywatelami Chin są niewielkie. Można zauważyć natomiast pewne różnice w stosunku do świata i w jego percepcji.

Wrażenie występowania różnic wynika, moim zdaniem, z dwóch czynników:

1. Nie zapominajmy, że Chińczycy są przeciętnie (tj. statystycznie) słabiej wykształceni niż obywatele Zachodu - a żeby porównanie było sprawiedliwie i sensowne, musielibyśmy porównywać ludzi, którzy mieli porównywalne szanse dowiedzieć się czegoś o świecie...

2. Sądzę, że na naszą ocenę tego, co Chińczycy wiedzą o świecie, a czego nie, silnie wpływa nasze (tj. zachodnie) wyobrażenie na temat tego, jak taka wiedza o świecie powinna wyglądać. Podam prosty przykład: Polak, który nie słyszał o "Romeo i Julii" będzie (słusznie) uchodził za prostaka niezorientowanego w podstawowym kanonie europejskiej kultury. Poziom intelektualny Chińczyka, który nie słyszał np. o 《红楼梦》 ocenimy podobnie. Jeśli jednak dokonamy zamiany, obawiam się, że łatwiej (nawet statystycznie) znajdziemy Chińczyka, który kojarzy "Romeo i Julię" niż Europejczyka, który będzie wiedział, że "Sen czerwonego pawilonu" czy "Dream of the Red Mansion" to nie jest nazwa burdelu...

"Tut das Unnütze"

Günter Eich (1907-1972) - niemiecki poeta, z wykształcenia sinolog

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
11 lata 2 miesiąc temu #944 przez szopen
Replied by szopen on topic Zamknięte społeczeństwo

A mnie chodzi o coś bardziej podstawowego – wiedzę, że ten inny świat istnieje i różni się od mojego. Mówię (a może tylko mi się tak wydaje), że zwykły Europejczyk, czy to austriacki bauer, polski „moherowy beret”, czy sycylijski przedsiębiorca budowlany w typie Silvio B. ma świadomość, że za miedzą siedzą inni, którzy się inaczej się modlą, a czasem nawet, o zgrozo, inaczej jedzą. I to mimo, że czasem bardzo im się ci inni nie podobają, a wróg z drugiej strony granicy ma straszne zęby i śmierdzi.
Tylko ostatnie zdanie daje nadzieję, ale ja tego nie zauważyłem.


Chinczycy tez maja swiadomosc, ze "gdzies tam za miedza" siedza inni.
Ich wiedza na temat tych innych zwykle nie jest zbyt wielka.

Punkt jeden istotny trzeba podkreslic.
Odleglosc.

Do miedzy owej, za ktora siedza ci inni przecietnemu Chinczykowi zwykle jest dosc daleko. Europa to w sumie niewielki obszar i bardzo duzo bardzo roznych niewielkich panstw, w takiej sytuacji przeplyw informacji na temat tych innych jest duzo latwiejszy i naturalny.
Tak wiec porownanie z Europa moze nie jest zbyt trafne.
Porownujac z innym sporym panstwem czyli USA obywatele Chin wygladaja pod tym wzgledem normalnie.

Napisalem, ze sie to w Chinach bardzo szybko zmienia.
Powodow wiele ale chyba najwazniejszy to mozliwosc wyjazdow za granice.
I finansowa bo w sumie od niedawna ich na to stac i formalna bo dopiero kilka lat temu uzyskanie paszportu czy wizy przestalo byc sprawa skomplikowana.

A propos McDonalda: Europejczyk przyjeżdżający do Chin nie zawsze szuka McDonalda, w przeciwieństwie do mieszkającej w dużym mieście przeciętnej chińskiej rodziny z klasy średniej (w niedzielę na przykład). A teraz wyobrażcie sobie Chińczyka przyjeżdżającego do Europy z nadzieję na nowe przeżycia kulinarne – mnie wyobraźnia zawiodła, ale może Wam się uda ;D[/left]


Nowe przezycia kulinarne?
Spoko.

Taki na przyklad ryz zapiekany z jablkami polany kwasna smietana czy jogurtem.
Potrawa po podaniu ktorej chyba kazdy Azjata pieknie zielenieje.

Sledzie w oleju z cebulka, tatar, full English breakfast, lutefisk i jeszcze pewnie wiele innych...

Szok i horror to tez sa w sumie przezycia  ;D ;D ;D

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Czas generowania strony: 0.223 s.
Zasilane przez Forum Kunena