świetne zarobki znających chiński?

Więcej
8 lata 10 miesiąc temu #3863 przez Camillvs
Kilka osób mogłoby się zebrać razem pod jednym szyldem i działać na rynku jako jedna firma. Jedyną barierą, którą widzę, to fiskalny wyzysk podatnika w Polsce.

A ceny Chińczyków za tłumaczenie to nie żaden "dumping", tylko oddech wolnego rynku. Zdrowy rynek to wolny rynek.

A właśnie, jest ktoś dobry z medycznego języka chińskiego i lubi jeździć do Wólki Kosowskiej?:D

人在江湖,身不由己!

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
8 lata 10 miesiąc temu #3869 przez Sebastian
Nie spełniam warunku nr 2 - nie cierpię jeżdżenia do Wólki Kosowskiej....  ;D

A ceny Chińczyków za tłumaczenie to nie żaden "dumping", tylko oddech wolnego rynku.


Jak byśmy tego nie nazwali, działa to na naszą niekorzyść. Mówiąc bez ogródek - trzeba się więcej narobić za mniejsze pieniądze. W tej sytuacji zastanawianie się, jak by tu się obronić przed tym zjawiskiem jest chyba całkiem naturalne. Każdy z nas zainwestował coś w naukę tego języka - swój wysiłek, czas, pieniądze.  ;)

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
8 lata 10 miesiąc temu #3871 przez Camillvs
Tak działa rynek, że konsumenci na tym mogą tylko zyskać, a usługodawcy muszą się bardziej starać, co podnosi poziom oferowanych usług.

No i zawsze można znaleźć jakąś fajną firmę krzak, zarabiać i nie pytać za dużo ;)

人在江湖,身不由己!

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
8 lata 10 miesiąc temu #3878 przez Sinofil
Z jednej strony, nie chciałbym, żeby ktoś mi zarzucił, że ktoś spoza kręgów sinologicznych (co nie równa się nieznajomości języka) przychodzi i rozpycha się, ustawiając innych po kątach.
Z drugiej jednak, nie sposób nie skomentować najbardziej kuriozalnego (moim skromnym zdaniem) tematu na tym, bądź co bądź - bardzo profesjonalnym (poza wyskokami "nowych" w postaci: proszę o przetłumaczenie tekstu na tatuaż, itp.), forum.

Mówicie tutaj o "dumpingu", o "obniżaniu się jakości usług", o "niezdrowej konkurencji", planujecie tworzyć jakąś zamkniętą kastę profesjonalistów (szkoda, że jeszcze nie było mowy o wyłączności na znajomość języka...).
Tymczasem, jak w każdej branży, tak i tutaj działa wolny rynek, a (trochę nawiasem mówiąc) w ramach tego rynku - rynek kontaktów osobistych.
Nie ma co rozwijać tego wątku, bo "wolność" działalności wyklucza wszystko to, na co narzekacie - łącznie z "niską jakością" tłumaczeń, które są marne głównie/przede wszystkim dlatego, że "nie robicie ich Wy" (bo przecież właśnie o to chodzi).

Kolejną sprawą jest fakt, że sinologowie, podobnie, jak filologowie innych języków, tylko teoretycznie mają nieograniczone pole wykazania swoich umiejętności.
Jednak w czasach, gdy niesinolodzy posługują się chińskim coraz sprawniej, nie cenią się tak, jak ci pierwsi, tłumaczenia ustne i pisemne (głównie o podłożu handlowym, które, jak mniemam, stanowią większą część zleceń) mogą dostawać przynajmniej równie często.

Warto byłoby pamiętać o tym, że jesteście "tylko" sinologami.
Rzekome problemy z rynkiem, zdają się nie istnieć dla prawników, handlowców czy inżynierów produkcji z biegłym chińskim. Mają oni oczywistą przewagę nad Wami posiadając specjalizację inną niż język i kultura Chin.
Bo po co inżynierowi produkcji wiedza na temat literatury chińskiej sprzed kilkuset lat? Kiedy Wy ją sobie analizowaliście, przyszły inżynier zdobywał FAKTYCZNIE niezbędną na rynku pracy wiedzę, przy okazji siedząc nad chińskim nie mniej gorliwie od studentów sinologii.

Zapewniam, że zdają sobie z tego sprawę średnie i duże firmy, które mogłyby chcieć skorzystać z usług osoby posługującej się językiem państwa, w którym inwestują lub z którego importują na dużą skalę.

Na razie tyle, stawiam tezę (ze względu na społecznie akceptowalne ograniczenia ilościowe dla jednego postu - wywód ma ograniczoną ilość ogólnych argumentów) i bardzo jestem ciekaw, czy i jak jesteście w stanie się do niej odnieść.

Pozdrawiam.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
8 lata 10 miesiąc temu #3879 przez WangBin
Nie sposób się nie zgodzić z wypowiedzią Sinofila.

Zdarzyło mi się kiedyś kierować tłumaczeniami dużej witryny technicznej z języka polskiego na angielski. Jednocześnie pracowało przy tym projekcie przez blisko rok 8 tłumaczy. Po tym okresie, gdy wszystko zostało przetłumaczone, został wybrany jeden, który do dziś zajmuje się tłumaczeniem jej aktualizacji. Kto?

Każdy z tłumaczy miał możliwość przez ten rok podszkalać swoje kwalifikacje, by mieć prawie dożywotnie nieźle płatne zajęcie i tylko inżynierowi zbliżonej specjalności udało się go otrzymać.

Łatwiej mu było doszlifować swój angielski, niż anglistom nauczyć się języka branżowego. Przepadł z kretesem nawet doktor anglistyki.  Nie dość naczytał się prasy fachowej, więc jego język mimo tego że był bardzo poprawny literacko i gramatycznie nie spodobał się inwestorowi.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
8 lata 10 miesiąc temu #3881 przez Camillvs
Zgadzam się z powyższymi wolnorynkowymi wypowiedziami, szczególnie, że w Zakładzie Sinologii UW byłem tylko kilka razy się rozejrzeć ;) Jako student stosunków międzynarodowych z jako taką znajomością języka odnalazłem się na rynku i nie narzekam.

Swoją drogą, to ile osób z tego forum odzywa się na grupach QQ związanych z Polską albo na 波兰华人论坛?

人在江湖,身不由己!

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Czas generowania strony: 0.213 s.
Zasilane przez Forum Kunena